Sunday, May 7, 2017

Zachwyt.

...Sprawa zaczynała wyglądać tak, jakbyśmy się mieli z Weroniką na tym naszym zapleczu już na dobre zabarykadować. Barykadą z papierosowego dymu. Weronika - która ma w swoim zwyczaju - nieświadome - zaskakiwanie mnie swoimi pytaniami - jak i wszystkim innym - co zawsze jest mimo wszystko trochę - poetyckie - z bardzo szczegółowego opisu - instrukcji tego, jak należy prawidłowo stawiać czoła bulimii - której posiadanie jest jednym z warunków bycia modelką - i jaki jest prawidłowy kąt wkładania palca wskazującego w gardło, co by torsje - zwracaniu jedzenia - tfu! - pomagające - były krótkie i skuteczne... - Weronika gładko przeszła do zadania mi pytania następującego:
 - Co cię ostatnio zachwyciło? - Oczywiście nie patrzyła w moją stronę pytając o ten zachwyt, którego kontekstu nie znałem. Który był najwyraźniej od kontekstu oderwany. Terra incognita jakaś z tym zachwytem skutecznie w brednie jakiejś poetyckiej rozlazłej prozy zagmatwana - pomyślałem. Nie miałem pojęcia, co mam przyjaciółce odpowiedzieć. Nie miałem pomysłu nawet na swoją na tamten moment użyteczną definicję słowa "zachwyt". Bo ta, która mi w głowie kiełkowała, z całą pewnością nie była użyteczna, bowiem zawierała w sobie jakieś narkotyczne wizje Nastroju Grozy i Niesamowitości grającego we wszystkich czterech katach naszego zaplecza na skrzypcach. Bądź na wiolonczeli. A nutki z instrumentu dźwięcznie wyfruwające rozmąciłyby bardzo gęsto zadymioną z licznie przez nas wypalanych papierosów przestrzeń, rozmiatając ją w smugi, czy też strugi zgrabnie tańczących ze sobą cząstek elementarnych. To na tamten moment jak sądzę - byłoby w stanie mnie zachwycić - co prawdopodobnie wynikało z niedotlenienia. Ale wolałem nie dzielić się swoimi myślowymi strukturami z Weroniką, której pytanie taką oto lawinę złowrogich - w moim nad nimi zachwycie - skojarzeń wywołało.
... Z drugiej strony - nie miałem potrzeby odpowiadania Weronice. Czułem, że jej pytanie nie zostało zadane po to, żeby odpowiedź na nie padła. To było coś w rodzaju doświadczenia wchodzenia przyjaźni naszej na nowe nieodkryte dotąd tory. Tak jakby ta cisza głucha, która po zadaniu pytania Weroniki zapadła miała cynicznie dowodzić rutyny w naszym wzajemnym życiu, która paradoksalnie o przywiązaniu świadczy, przy czym - oczywiście - nigdy nie jest pożądana.
 - Weronika - przerwałem w pewnym momencie głuchą ciszę - zapalmy jeszcze po jednym i chodźmy stąd. Trzeba tutaj przewietrzyć.
... Przystała natychmiast na moją propozycję. Po pierwszym potężnym zaciągnięciu ostatnim papierosem powiedziała głosem pełnym zadumy:
 - I to jest właśnie zachwycające...

No comments:

Post a Comment